środa, 9 listopada 2011

Rozdział 14

WITAM
wiem że dawno mnie tu nie było ale. Miałam ważne sprawy rodzinę i nie mogła tu wejść została zabita ważna dla mnie osoba i nie mogę sobie z tym poradzić w dodatku morderca nie został ukarany bo jest ćpunem. Dodaje notkę tu i na drugim blogu ale nie wiem kiedy dodam następne części przepraszam również że nie komętuje na waszych blogach ale jak pisałam wyże mam problemy. Postaram się jeszcze w tym Roku wrócić do pisania ale nie obiecuje. Pozdrawiam
Kuroi Tenshi
Rozdział 14
Oczami Yoh
Po trzecie i najważniejsze Anna jest w 4 tygodniu ciąży. Cóż wziąłem przykład z starszego brata. Jedyną osobą która o tym wie jest mama ona zaraz się domyśliła co i jak. Na początku była zła że zniszczyliśmy sobie życie i robiła nam wyrzuty że nie uważaliśmy, ale potem przytuliła i powiedziała że poradzimy sobie. A rodzina nam pomoże. Bardzo byłem jej wdzięczny za te słowa. Jest jeszcze jedna sprawa która mnie dziwi ale nie odważyłem się spytać ani Arali ani Annę i jest nią to że moja narzeczona powinna wyglądać inaczej z twarzy i być wyższa przecież spędziła w tamtym wymiarze 7 lat ale nie u niej zmieniły się tylko włosy, charakter i styl ubierania.
Naj bardziej w zmianie Anny cieszy mnie to że ona już nie rozkazuje tylko prosi o to żebyśmy trenowali. Nie powiem żeby mi się to nie podobało, choć nie nie podoba mi się to ponieważ wtedy chłopaki dziwnie na nią patrzą , taki wygłodniałym wzrokim. Nie nie jestem zazdrosny o anne, raczej nie lubie jak oni patrzą na nią takim wzrokiem ^^’ najdziwniejsze jest to że chłopaki wykonywali jej prośby bez szemrania. No ja to rozumiem jesteśmy razem i zrobie dla niej wszystko ale oni. No teraz ich nie ma wszyscy porozjerzdzali się do domu…… moje rozmyślania przerwał Hao uderzając mnie w bok
-co jest braciszku odpłynąłeś
-hehe na to wygląda
-o czym myślałeś ? – spytał a reszta domowników którzy znaleźli się w pokoju spojrzeli na mnie
-ciesze się że już się obudziłeś i że będziesz przy porordzie twoich dzieci to już lada dzień
-jak to lada dzień ? tak długo spałem
-jak by ci to powiedzieć – zaczełem i opowiedziałem Hao co się działo i dlaczego już nie długo zacznie się poród.
Oczami Hao
Niedługo moje dzieci będą na tym świecie, już nie mogę się doczekać. Gdy tylko o tym pomyślałem moje uszy wykryły przerażający krzyk dobiegający z kobiety przytulonej do mojego boku. Po kilku sekundach to się powtórzyło
-arali co się dzieje? – spytałem zaniepokojony a ta wysapała
-o wilkach mowa …… twoje dzieci …………chcą się ………….wydostać - powiedziała z tródem. Ledwo przyswoiłem informacje co się dzieje nie wiedziałem kompletnie co mam robić naszczęście na moją rodzine można polegać
Oczami Keiko
Zaczęło się kazałam zabrać Arali do sąsiedniego pokoju gdzie wszystko było przygotowane. Anna poszła po ciepłą wodę i ręczniki a ja odbierałam poród. Nie zdążymy zaczekać na lekarza ponieważ dziewczyna ma już rozwarcie na dwa palce. Nagle drzwi się rozuneły i wszedł Hao. Widziałam na jego twarzy ból zmieszany z radością. No tak jego mięśnie się zestajały ale nie zamierzała go stąd wyrzucić miał prawo być przy narodzinach.
-arali przyj – powiedziałam do dziewczyny a ona zaczeła jeszcze bardziej krzyczeć. – już jest główka wytrzymaj kochanie jeszcze troche – mówiłam do niej a ona zrobiła coś czego się po niej nie spodziewałam złapała Hao za krocze ścisnęła aż chłopak krzyknął po czym krzyknęła
- JAK JUŻ SKOŃCZE RODZIĆ TO CIĘ WYKASTRUJE SŁYSZYSZ, NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDĘ PRZEZ TO PRZECHODZIŁA !!!! – Hao zbladł po słowach dziewczyny jeszcze bardziej, myślałam nawet że zaraz ucieknie ale on dzielnie klęczał przy dziewczynie. W końcu pierwsze dziecko wyszło do nas i zaczęło płakać przeraźliwie
-śliczny chłopczyk – powiedziałam i Podałam je Annie wcześniej przed porodem nauczyłam ją co ma robić dziewczyna poradziła sobie znakomicie. Odcięła pępowinę i owinęła niemowle w ręcznik po czym podała je Hao uważając przy tym żeby on je nie upuścił. Ale to jeszcze nie koniec czekam teraz na drógiego chłopczyka.
Oczami Arali
Gdy zobaczyłam mojego ukochanego z naszym maleństwem na ręku poczułam radość i teraz już pełna dobrych chęci czekałam na kolejny ból i kolejną radość czyli drógiego synka.
Oczami Hao
Gdy trzymałem mojego pierworodnego na rękach Arali zaczęła rodzić już drugie maleństwo. Misakiego oddałem pod opiekę Yoh a sam złapałem moją ukochaną za rękę i pocałowałem w czoło po kilku minutach krzyku usłyszałem słowa mamy
-już jest jeszcze kawałek dalej Arali uda ci się jeszcze raz – po tych słowach moja ukochana wzięła głęboki oddech i krzyknęła i zapadła cisza. Zaniepokoiło mnie to że nie usłyszałem płaczu dziecka coś jest nie tak ……………………

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz