środa, 9 listopada 2011

rozdział 3

Rozdział 3
Yoh zamurowało nie wiedział, co powiedzieć wszyscy patrzyli Na dziewczynę oniemieli w końcu brunet odezwał się
-o, czym ty mówisz?
-jak to, o czym mówię o tym, że prawie zabiłeś mojego narzeczonego, jeśli nie pamiętasz to ci przypomnę, jak to było ach tak turniej szamanów, gwiezdne sanktuarium coś ci świta
-Hao – szepnął, ale Arali i tak go usłyszała
- brawo jednak wiesz, o czym mówię
Młody Asakura opuścił głowę nie wiedział, co powiedzieć wiedział, że jest winien śmierci brata, ale nie spodziewał się, że Hao miał narzeczoną w dodatku ona jest w ciąży, niby skąd miał wiedzieć nie znał brata nic o nim nie wiedział „ nic nie wiedziałem, ale go zabiłem” pomyślał brunet nagle stało się coś niespodziewanego różowo-włosa zemdlała wszyscy do niej podbiegli
- Faust zabierz ją do domu i zbadaj Rio przynieś dla niej wodę – rozkazała Anna wszyscy posłuchali a ona wzięła za rękę Yoh i pociągnęła do domu za resztą chłopak wszedł nie chętnie, ale po wejściu od razu skierował się do pokoju gdzie Faust badał dziewczynę
-co z nią Faust? –Spytał
-nic takiego po prostu zasłabła jest w ciąży i musiała przybyć długa drogę do tego jeszcze stres
-ale nic jej nie jest
-nie
-to dobrze – powiedział Faust wyszedł a Yoh usiadł koło dziewczyny postanowił poczekać aż ta się obudzi. Po kilku minutach do pokoju weszła Anna chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała, co nie wiedziała czy brunet, kiedykolwiek jej wybaczy czy będzie chciał ją znać. Stała w progu postanowiła się odezwać
-Yoh …. Ja musze coś ci powiedzieć
-tak niby, co może to, że wiedziałaś, że Hao miał narzeczoną w dodatku, która jest w ciąży, ale przez przypadek zapomniałaś mi o tym powiedzieć, co to też ukrywaliście przede mną – spytał Yoh
-nie ja o tym nie wiedziałam, ale chciałam ci powiedzieć, że jutro wyjeżdżam do osorezan nie będę ci przeszkadzała a i jeśli chodzi o twoją obietnice w stosunku do mnie jest ona nie aktualna żegnaj – powiedziała i wybiegła z domu. Yoh nie zareagował nie wiedział nawet, co zrobić był zły na Annę, ale z drugiej strony ją kochał postanowił, że da sobie czas może jak minie trochę czasu będzie zdolny przebaczyć Annie i rodzinie ich czyn, brunet rozmyślał o tym wszystkim jeszcze długo nie wiedział, co ma robić był zagubiony oprócz problemu z Anną miał jeszcze problem z narzeczoną Hao, która aktualnie spała. Zastanawiał się nawet czy nie poprosić dziewczyny żeby została obiecać jej, że zajmie się dzieckiem i nią w końcu nawet nie wiedząc, kiedy brunet zasnął
********** W Kuso ***********
Asaha zaczynał się martwić o synową nie było jej już od 24 godzin. Nie wiedział, co ma robić jeszcze trochę a Hao się obudzi to tylko kwestia czasu, jeśli Arali tu nie będzie Hao się wścieknie i może nawet iść do domu Yoh. A to by było nie po jego myśli Hao nawet jak się obudzi to wciąż będzie osłabiony a co jeśli Yoh i jego przyjaciele go zaatakują. Arali nawet nie tkną, bo jest ciężarną. Koło bruneta ustał jego przyjaciel
- nie martw się zaraz wróci jestem pewien
-boje się Sasuke ona jest oczkiem w głowie Hao a dziecko, które nosi będzie częścią niego, jeśli się obudzi a jej nie będzie to zobaczysz, co to znaczy piekło w wykonaniu mojego syna
-Asaha, jeśli chcesz to mogą po nią iść
-wiesz to dobry pomysł może poczekamy jeszcze kilka godzin i jeśli nie wróci wtedy po nią pójdziesz ok?
-dobrze niech ci będzie – powiedział hebanowo-włosy
**********Tokio**********
W domu Yoh a dokładniej w jego pokoju oczy swe otworzyła pewna różowo-włosa dziewczyna. Przetarła swoje oczy i popatrzyła w bok i zobaczyła burze włosów koło siebie od razu pomyślała o Hao gdyby nie to, że włosy osobnika, który spał koło niego były krótsze wszystko inne by się zgadzało. Odruchowo dotknęła swojego brzucha za 5 miesięcy ona i Hao będą szczęśliwą rodziną z o ironio bliźniakami poczuła to, gdy rozmawiał z Yoh to właśnie był jej dar miała wizje przyszłości. Rękę, którą miała na brzuchu przeniosła na głowę osobnika obok niej, mimo że miała żal do niego to nie wiedzieć, czemu przeszło jej teraz mu współczuła stracił brata uwierzył temu, co mówiła mu rodzina, bo komu miał ufać jak nie rodzinie to oczywiste teraz żałowała tego, co powiedziała Yoh. Po kilku minutach takiego leżenia i przyglądania się śpiącemu brunetowi Arali postanowiła wstać ruszyła swoje ociężałe ciało usiadła i pomału wstała, kiedy to zrobiła Yoh otworzył swoje brązowe oczy i przetarł je piąstkami wyglądał jak małe dziecko. Różowo-włosom to rozczuliło krótko włosy wyglądał teraz jak małe nie poradne dziecko
-obudziłaś się jak się czujesz – spytał Yoh
-już dobrze dziękuje – powiedziała dziewczyna i opuściła wzrok na podłogę. Zapanowała nie zręczna cisza Yoh nie wiedział, co powiedzieć jak zareagować a dziewczyna nie wiedziała, co powinna powiedzieć po chwili odważyła się i powiedziała
-Yoh ja przepraszam za to, że cię uderzyłam i że krzyczałam po prostu nagromadzone we mnie emocje po prostu pękły nie pomyślałam jak ty się czujesz musiałeś zabić brata to na pewno było dla ciebie ciężkie przeżycie jeszcze raz przepraszam – powiedziała dziewczyna Yoh patrzał na nią jak na kosmitę. Pierwszy raz ktoś zainteresował się tym jak się czuje po śmierci brata, pierwszy raz ktoś pomyślał żeby mu współczuć zawsze inni byli szczęśliwi zazdrościli mu, że „pokonał” zło
-nie masz, za co przepraszać miałaś prawo być wściekła na mnie a jeśli mogą spytać jak masz na imię
- och przepraszam naskoczyłam na ciebie nawet się nie przedstawiłam nazywam się Arali Anane
- Anane myślałem, że będziesz mieć nasze nazwisko
-ja i Hao jeszcze się nie pobraliśmy zrobimy to po porodzie nawet przed turniejem byliśmy u księdza żeby spytać czy udzieli nam ślubu, ale dziecko otrzyma wasze nazwisko Asaha powiedział, że się tym zajmie – Dziewczyna usiadła koło Yoh. Ten słuchał jej z niedowierzaniem nawet myślał, że się przesłyszał ~~ czy ona powiedział „ zrobimy „ jak to przecież Hao nie żyje „ po minie Yoh Arali poznała, że się wygadała ~~ zawsze miałam długi język ~~
-wiesz może ja już pójdę w domu na pewno wszyscy się tam o mnie martwią – wstała i już łapała za drzwi, kiedy Yoh ją powstrzymał
-najpierw coś zjesz a potem cię odprowadzę do domu
-nie to zły pomysł ja już pójdę do domu sama
-o nie i się zemną nie sprzeczaj – spojrzała w jego oczy ~~ ma takie oczy jak Hao takie hipnotyzujące~~
-ech no dobra, ale do domu idę sama
-pożyjemy zobaczymy - powiedział z uśmiechem Asakura.
Oboje zeszli do salonu tam siedziała cała gromada przyjaciół Yoh. Arali nie wiedziała, co ma powiedzieć wszyscy siedzieli i patrzyli na nią jakoś dziwnie Yoh podrapał się po głowie widząc, że nie zanosi się żeby ktokolwiek, co kol wiek powiedział postanowił wziąć sprawę w własne ręce
-hej wszystkim no to jest Arali Anane , Arali to są moi przyjaciele ren, Yoko, Trey, Tamara, Morti, Rio, Faust, Pilica, oraz Jun
-miło mi was poznać
-nam ciebie też – powiedzieli chórem
-jak się czujesz?- Spytał Faust swoim melodyjnym głosem
-już dobrze dziękuje – odpowiedziała
-hej dżentelmeni od siedmiu boleści może by któryś z was ustąpił miejsca kobiecie w ciąży, co? – Spytała Jun.
******* W Kuso *******
W pewnym pokoju w małej mieścinie o nazwie Kuso obudził się pewien brunet, który zapadł w śpiączkę 2 miesiące temu jego oczy zaczęły przyzwyczajać się do światła panującego w pokoju, kiedy jego wzrok przyzwyczaił się do oświetlenia o.O ( brak synonimów do światła, jeśli ktoś zna niech pisze ^^) nad sobą zobaczył dwie postacie jedna miała długie włosy i był podobny do niego samego a drugi człowiek miał krótkie nastroszone włosy i oczy czarne jak dwa tunele
-nareszcie się obudziłeś Hao
-Asaha – powiedział z trudem chciał jeszcze coś dodać, ale nieznajomy przerwał mu ruchem ręki i podał mu szklankę wody, którą wypił od razu. Rozejrzał się dokoła szukając różowo- włosej dziewczyny, ale nigdzie jej nie zauważył
-gdzie Arali ?- Zapadła cisza
*****************************************************************************
W końcu jest notka mam nadzieje, że ktoś to czyta, bo komentarzy nie widać, jeśli jest jakaś osoba, która czyta te wypociny to proszę o szczery komentarz z góry dziękuje

1 komentarz:

  1. Ogólnie mega mi się podoba, masz świetny styl pisania, jedyną wadą są niedociągnięcia językowe ale z czasem na pewno będzie dużo lepiej.

    /Aga

    OdpowiedzUsuń