środa, 9 listopada 2011

Rozdział 6

Rozdział 6
Wiadomość teraz będę miała więcej czasu na pisanie, ponieważ jestem poważnie chora moją chorobę na zachodzie lekarze nie potrafią nazwać ogólnie mam rozwaloną doszczętnie trzustkę i za to podziękowania dla polskich lekarzy
Dedyk dla wszystkich a szczegulnie dla Mia, Spokoyoh oraz Hoshia(noa)
W Tokio
W domu Asakurów panowała ogromna nuda wszyscy próbowali zając się swoimi sprawami jedni grali w szachy inni układali puzzle a jeszcze inni oglądali telewizje no, bo co mieli robić jak Pani tyran nie było a Yoh wsiąk z narzeczoną ich wroga ( przypominam, że oni nic nie wiedzą o Hao * patrze w bok a tam Amore lata zamyślona, * nad czym myślisz)[kim jest Pani tyran no, bo wiesz czytelnicy mogą nie wiedzieć ] ( i wiesz kochana akurat o czytelników to ja się nie boje bo wszyscy wiedzą o kogo chodzi)* Amore patrzy przerażona na łapkę do much * [tak o ciebie tak ]* ja Załamuje ręce a potem strzela packą wróżkę * ( dla Amore pani tyran to ANNA, ale to wszyscy wiedzą) wracając do notki życie toczyło im się nudnym kołem
-hej chłopaki a może jednak pójdziecie potrenować – spytała Jun., chłopcy popatrzeli po sobie a potem padli powrotem do swoich zajęć. Jun. odpowiedział jej Len
-wiesz droga siostro bez Anny trening to nie to samo
-Len ma racje – powiedział Trey. Wszyscy popatrzeli na niego jak na kosmitę [kosmici są wśród nas](Amore głupia to takie powiedzenie )[naprawdę ?](Naprawdę ) [uch to dobrze] * podchodzi do mnie i się przytula * ( i jak ją nie kochać mimo wszystko jest słodka)
-no, co czasem on ma racje – powiedział horo horo. Jego mina wywołała zbiorowy uśmiech na twarzach zgromadzonych, niestety ci mądrzejsi { czytaj Jun., Len, Tamara, Morti, Faust, pilica) myśleli nad powrotem do domu w końcu gospodarze wsiąkli a tak nie ładnie mieszkać w cudzym domu bez jego właścicieli. Mimo tego że Yoh wyszedł kilka godzin temu to była nie zręczna sytuacja, zwłaszcza że Anna i Yoh się pokłócili niewiadomo o co [ heh znaczy oni nie wiedzą nie bo inni wiedzą ]( dobra Amore to był bez sensu. Zresztą nie wcinaj misie co słowo bo notka to będzie tylko twoje paplani trzy po trzy )[no dobra już siedzę cicho ]( to coś nowego )
-hej a w ogóle, czemu Anna wyjechała – spytał Morti
-a, kto to wie jakaś dziwna ta sprawa przecież oni Nidy się nie kłócili o nic – powiedziała pilica
-no to fakt coś musiało się stać spytamy Yoh jak wróci – powiedział Morti
W Kuso
Dwaj bracia rozmawiali do późna w nocy, kiedy na niebie zaświecił Tsuki* dopiero między nimi zapadła cisza Yoh spojrzał w okno a potem na zegarek wiszący na ścianie i Az się przeraził
- o kurcze ja musze lecieć do domu na pewno wszyscy się martwią o mnie
-no, co ty jest późno a do Tokio jest jakieś 20 km – powiedział Hao
-no, ale……………. – Zaczął Yoh, ale brat mu przerwał
-żadne, ale zostajesz koniec kropka
- no dobra zostanę, ale jutro z samego rana musze wracać do domu
-ok. Niema sprawy odprowadzę cię- oboje poszli do salonu gdzie zjedli kolacje i poszli spać w sypialni Arali i Hao ktoś jednak nie spał Hao zastanawiał się nad swoim życiem. Ma brata, narzeczoną wkrótce dzieci oraz ojca, z którym poukładali sobie wszystko, co prawda obaj oświadczyli, że nie będą już stwarzać świata dla szamanów, ale co on będzie robił resztę życia przecież to był jego cel, marzenie a teraz
-skarbie, o czym myślisz- usłyszał głos Arali, która leżała głową na jego Nagim torsie [ja też tak chce ja też ]( wiesz to cud, ale zgadzam się z tobą też tak chce) * podskakuje razem z wróżką*
-a o naszym przyszłym życiu a tak w ogóle, czemu nie śpisz?
-też się nad tym zastanawiałam. Tak to zawsze trenowaliśmy razem dopóki nie zaszłam w ciąże a potem dbałam o twoją dietę a teraz niema turnieju twoje i twojego ojca marzenie się nie spełni
- to nie było moje marzenie tylko mojego taty ja chciałem je spełnić z wdzięczności za uratowanie życia gdyby nie on pewnie nie było by mnie i Yoh
-pewnie masz racje. Rozmawiałeś z Yoh o waszej rodzinie
-tak rozmawiałem Yoh uważa, że Keiko by się ucieszyła gdybym przyjechał albo, chociaż dał znak, że żyje, ale ja w to nie wierze rodzina mnie nienawidzi i koniec
-Hao a może warto spróbować
-kochanie to nie czas na takie rozmowy jest już bardzo późno dobranoc – zakończył rozmowę, pocałował, Arali w czoło i oboje poszli spać
Następnego ranka
W pewnym pokoju, w małej wiosce w Kuso oczy otworzył pewien krótko włosy brunet, gdy tylko przypomniał sobie wydarzenia z dnia poprzedniego na jego twarz wszedł [ co wszedł? Dostał nóżek i wszedł ] ( nie Amore myślałam, że zmądrzałaś, ale się myliłam )[ hej ja jestem mądra ] * ja: rzucam kapciem w wróżkę ta dostaje nim i spada do nowej szuflady z metalu* ( i co jak byś była mądra to byś ominęła kapeć ^^)
Nie mógł uwierzyć jego brat żyje i będą żyć w zgodzie teraz trzeba wszystko wyjaśnić tylko jego przyjaciołom. Brunet przypomniawszy sobie o swoich przyjaciołach wyleciał jak z procy z pokoju, gdy dotarł do salonu zauważył, że wszyscy już są na nogach
-witaj Yoh – powiedzieli wszyscy. Chłopak się uśmiechnął i usiadł do stołu i przywitał się ze wszystkimi ( kurcze ile powtórzeń trzeba nad tym popracować^^), gdy jedli śniadanie Yoh zaczął temat, który był dla Hao niezbyt dobry tzn. ……
-hej Hao mówiłeś, że mnie odprowadzisz i oczywiście poznasz moich przyjaciel – powiedział Yoh
-Mój drogi bracie czyś ty na głowę upadł z tego łóżka czy ty myślisz, że ja jestem samobójcą czy jak przecież jak tylko przekracza próg twojego domu to oni mnie zabiją
-och przesadzasz.
-ja przesadzam, ja słyszycie go ja przesadzam, informuje cię drogi bracie, że ja nie przesadzam a dbam o swoje zdrowie
-oj Hao Yoh ma racje jego przyjaciele naprawdę są dość hmm jak by to powiedzieć interesujący – odparła Arali
- i ty przeciwko mnie Brutusie – [ hej a ja myślałam że ona ma na imię Arali a nie Brutus ? ] ( Bo ma wiesz jak skończę pisać musze nauczyć cię co to są metafory oraz związki frazeologiczne ) [ związki czego ?] ( Nie czego głąbie tylko słuchaj co do ciebie mówię ty bardzo inteligentna wróżko * full sarkazm * [ ha widzisz potwierdziłaś jestem mądra ] * ja trzymam kartkę i zapisuje „ co nauczyć Amore „ dopisuje sarkazm potem daje Amore cukierka musującego a wróżka siedzi cicho i zajada się cukierkami*( no wracam do notki )
-nie kochanie nie jestem przeciwko tobie, ale myślę, że Yoh ma racje z tym oni mają prawo znać prawdę – odpowiedziała dziewczyna
-to napisz petycje do rady szamanów nich wyśle im wiadomość
-już to zrobiłam kotku i ta wiadomość trafi do wszystkich szamanów, którzy mają dzwonki wyroczni – Hao i Yoh spojrzeli na nią jak na UFO, lecz po chwili opamiętali się i Hao podszedł do Arali i pocałował ją w usta
-kocham cię wiesz
-tak wiem ja ciebie też, – kiedy oni się całowali Yoh spytał Asahy
- hej wiedziałeś o tym
-oczywiście, że tak nawet sam rozmawiałem z radą szamanów
-kiedy?
-przed wczoraj dziś ma być dostarczona informacje, ale znając rade i jej lenistwo będzie to dopiero jutro
-aha, ale Hao to nie oznacza, że możesz sobie odpuścić pójście zemną – powiedział młody Asakura do brata
-ech nie odpuścisz nie
-nie odpuszczę Arali idziesz z nami – spytał Asakura
-o nie ona musi odpoczywać – powiedział Asahan i Hao równocześnie, po czym spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać a Arali oburzyła się wstała i walnęła obu w tył głowy
-idę doktor Sasuke mówił, że świeże powietrze dobrze mi zrobi – powiedziała różowo włosa
-, ale niby, kiedy? Ja tego nie słyszałem- odpowiedział starszy z bliźniaków
-bo ciebie nie było, kiedy to mówił a dokładnie to spałeś
-to to się nie liczy
-liczy, liczy zresztą jak mnie kochasz to pozwolisz mi iść
-ech wygrałaś – powiedział załamany
-tak super wygrałam
-na to wygląda –powiedział Yoh
-no dobra to może już się będziemy zbierać – zaproponował Hao. Jak powiedzieli tak zrobili cała trójka zaczęła się zbierać, po czym skierowali się do posiadłości Yoh po drodze rozmawiali żartowali i śmieli się z byle, czego w końcu doszli do budynku Hao ustał popatrzał na budynek odwrócił się na pięcie i próbował uciec, ale zatrzymały go dłonie Yoh i Arali
-nie ma mowy kochanie obiecałeś – powiedziała Arali
-ta, kiedy udowodnij mi to –powiedział Hao wyrywając się bratu i dziewczynie. Arali wkurzyła się złapała długo włosego za ucho i pociągnęła w stronę drzwi młodszy bliźniak uśmiechnął się i poszedł za nimi, po czym otworzył drzwi ………………..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz